Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies klikając przycisk Ustawienia. Aby dowiedzieć się więcej zachęcamy do zapoznania się z Polityką Cookies oraz Polityką Prywatności.
Ustawienia

Szanujemy Twoją prywatność. Możesz zmienić ustawienia cookies lub zaakceptować je wszystkie. W dowolnym momencie możesz dokonać zmiany swoich ustawień.

Niezbędne pliki cookies służą do prawidłowego funkcjonowania strony internetowej i umożliwiają Ci komfortowe korzystanie z oferowanych przez nas usług.

Pliki cookies odpowiadają na podejmowane przez Ciebie działania w celu m.in. dostosowania Twoich ustawień preferencji prywatności, logowania czy wypełniania formularzy. Dzięki plikom cookies strona, z której korzystasz, może działać bez zakłóceń.

Więcej

Tego typu pliki cookies umożliwiają stronie internetowej zapamiętanie wprowadzonych przez Ciebie ustawień oraz personalizację określonych funkcjonalności czy prezentowanych treści.

Dzięki tym plikom cookies możemy zapewnić Ci większy komfort korzystania z funkcjonalności naszej strony poprzez dopasowanie jej do Twoich indywidualnych preferencji. Wyrażenie zgody na funkcjonalne i personalizacyjne pliki cookies gwarantuje dostępność większej ilości funkcji na stronie.

Więcej

Analityczne pliki cookies pomagają nam rozwijać się i dostosowywać do Twoich potrzeb.

Cookies analityczne pozwalają na uzyskanie informacji w zakresie wykorzystywania witryny internetowej, miejsca oraz częstotliwości, z jaką odwiedzane są nasze serwisy www. Dane pozwalają nam na ocenę naszych serwisów internetowych pod względem ich popularności wśród użytkowników. Zgromadzone informacje są przetwarzane w formie zanonimizowanej. Wyrażenie zgody na analityczne pliki cookies gwarantuje dostępność wszystkich funkcjonalności.

Więcej

Dzięki reklamowym plikom cookies prezentujemy Ci najciekawsze informacje i aktualności na stronach naszych partnerów.

Promocyjne pliki cookies służą do prezentowania Ci naszych komunikatów na podstawie analizy Twoich upodobań oraz Twoich zwyczajów dotyczących przeglądanej witryny internetowej. Treści promocyjne mogą pojawić się na stronach podmiotów trzecich lub firm będących naszymi partnerami oraz innych dostawców usług. Firmy te działają w charakterze pośredników prezentujących nasze treści w postaci wiadomości, ofert, komunikatów mediów społecznościowych.

Więcej
Niedziela, 14 grudnia 2025
Imieniny: Alfred, Izydor
pochmurno
3°C

GL Kotłowisko - Sokół cz.2

Sokół

Cz. 2

 

Zaciekawione twarze wynurzały się tu i owdzie z pootwieranych okien, wietrząc okazję do odreagowania zawiedzionych przez narodową drużynę nadziei.

Z kamienicy znajdującej się naprzeciwko ratusza wyłonił się zażywny jegomość i posuwistym krokiem popłynął w stronę obiecującej awantury. Zbliżając się rozpoznał kobiecą twarz, zastygł na moment, a potem powolutku wycofał się tam skąd przyszedł.

Pani Kazia nie osiągnąwszy zamierzonego efektu, a swym pochopnym zachowaniem spłoszywszy ewentualnego amanta, który odpełzł na bezpieczną odległość, ucichła i powoli obróciła się w stronę wybujałych tui.

- Chodź pan - rozkazała usiłującemu złapać pion Heniowi. - Tam w krzakach siedzi złoczyńca - wyszeptała donośnie.

- Królowo, włos z głowy twojej nie spadnie - i osłabiony jeszcze pan Henio z pewnym ociąganiem ruszył za maszerującą pewnym krokiem panią Kazią, która złożywszy w międzyczasie parasol wycelowała ostry szpikulec w stronę kępy krzaków.

Podeszła bliżej, nachyliła się i kilka razy wetknęła parasol w gałęzie. 

- Ssss - wydostało się z krzaków - oko mi babo wydłubiesz! I spomiędzy tuj wynurzył się obsypany zielskiem mężczyzna w pelerynie.

- Tylko nie babo! Szacunku trochę dla kobiety - wymamrotał z bezpiecznej odległości pan Henio chwiejąc się malowniczo jak flaga na złocienieckim urzędzie.

- Właśnie - pani Kazia dźgnęła zakapturzonego w kolano aż podskoczył - kto ty jesteś?

I czemu się tu po nocy zakradasz? Toż tu nic ciekawego do szabru nie ma - przeleciała spojrzeniem po ziejących pustką, zamkniętych lokalach.

- Ciii - zasyczał mężczyzna. - Jakiego szabru? Co ja, złodziej jakiś jestem?  - oburzył się.

- Mikołaj -  wyciągnął pojednawczo dłoń.

- Jaki Mikołaj? Z Drawska? - pani Kazia załopotała parasolem, przypominając sobie, że tych z Drawska tu się nie lubi. Nie pamiętała za bardzo dlaczego ale tradycji zmieniać nie należy, tego była pewna. 

- Nie z Drawska, z Warszawy. Mikołaj - powtórzył.

- Święty chyba - zarechotał ukontentowany własną iluminacją pan Henio.

- Z Warszawy? Tutaj? Po co? - pani Kazia z niedowierzaniem patrzyła na mężczyznę w czarnej pelerynie. Nagle połączyły się przelatujące swobodnie przez jej głowę obrazy i oburzenie rozlało się czerwienią po dekolcie. - Mało żeście nakradli?! Teraz jeszcze tutaj!

- Ciii - mężczyzna usiłował uciszyć ją, nieco osłupiały, nie nadążając za błyskotliwym tokiem rozumowania interlokutorki. - Ja z nimi nie mam nic wspólnego. Nic!- tu uderzył się w pierś z całej siły. - Ja nawet w harcerstwie nie byłem.

- No! - pani Kazia jeszcze przez chwilę wpatrywała się w niego podejrzliwie po czym opuściła parasol.

Mężczyzna odetchnął kilka razy, rozejrzał się po opustoszałym ryneczku a widząc, że tych dwoje nigdzie się nie wybiera sapnął z ukrywana irytacją i zrezygnowany usiadł w krzakach. 

- No dobrze, siadajcie - mruknął, patrząc nieprzyjaźnie na autochtonów.

Pani Kazia rozejrzała się wokół z lekkim grymasem niesmaku. Trawa wokół krzaków, sporo już przerośnięta nie zachęcała do piknikowania. 

- Już, już królowo - pan Henio wyciągnął z przepastnej kieszeni rozwleczonych spodni dwie wielkie robocze rękawice. - Niechże ten zgrabny... - tu zamilkł napotykając pioruny w oczach kobiety. - Spocznie se - dokończył, wstydliwie spuszczając wzrok.

- Spocznę to sobie w trumnie - fuknęła pani Kazia ale, że zaciekawiona była wielce całą sytuacją a nogi najmłodsze już nie były, po lekkiej gimnastyce z parasolem, opadła na trawnik. Panu Heniowi nie sprawiło to natomiast żadnego kłopotu gdyż, szczególnie dziś, w jakiś naturalny sposób ciążył ku ziemi.

 

- No, to opowiadaj pan co tu się dzieje - pani Kazia zadarła nieco spódnicę i usiadła po turecku. Parasola nie wypuszczała z rąk. - A ten niech się odsunie i nie zionie mi tu jak smok wawelski. - obsztorcowała pana Henia, który zachybotał się w jej stronę.

- Ech - westchnął ciężko Mikołaj - to trochę niewiarygodna historia ale są świadkowie, którzy to widzieli.

Wiecie, że po wojnie przyjeżdżali tu ludzie z różnych części kraju, żeby zasiedlać pozostawione przez Niemców domy i gospodarstwa.

Naprawdę? - pani Kazia spojrzała na Mikołaja z szyderczym grymasem, który przy dużej dozie wyobraźni można byłoby nazwać uśmiechem. - Kto by pomyślał. - dodała zgryźliwie.

- No tak, przepraszam, pani pewnie pamięta - brnął nieszczęśnik patrząc bezradnie jak dłoń kobiety zaciska się na rękojeści parasola. - No jako dziecię w kołysce - usiłował ratować się ostatkiem przytomności.

- Zresztą ludzie długo po wojnie tu jeszcze przyjeżdżali, żeby się osiedlić - najwyraźniej wybrnął bo pani Kazia wypuściła parasol.

Odetchnął cicho i  kontynuował opowieść.

- Jednym z pierwszych transportów przyjechała rodzina Kotowskich. Z Centrali, jak to się wtedy mówiło. Przybyli licząc na lepszy los niż ten, który niechybnie czekałby ich  w rodzinnej wiosce. Czyli bieda, obrabianie od rana do wieczora spłachetka ziemi, praca po gospodarzach za worek kartofli. Liczyli, że tu dostaną dom, może kawałek ziemi, pracę. I dostali. Właśnie w Złocieńcu. Tu ich skierowano. On zaczął pracować na kolei, ona początkowo zajmowała się domem a potem zaczęła sprzedawać w sklepie żelaznym.

W żelaznym? - zaciekawił się pan Henio - ja tam z tatusiem chodziłem, zawsze gwoździki kupował, dla mnie też, budy psom zbijałem jako dzieciak. Żeby nie marzły w zimie. Szkoda jakoś było a stare deski zawsze walały się na podwórku - uśmiechnął się na to wspomnienie. 

- Ale to już chyba później było - podrapał się po głowie usiłując umiejscowić obraz w czasie. 

- Mieli trójkę dzieci - ciągnął Mikołaj, wszystkie wykształciły się i wyjechały. Jeden z chłopaków, Stefan, to ojciec mojego kolegi. Nie żyje już. Ojciec, nie kolega - zaznaczył a pani Kazia niecierpliwie kiwnęła głową.

- I co? Co ten kolega?

- No ostatnio byliśmy na imprezie i rozmawialiśmy wszyscy, gdzie tu ruszyć na wakacje. Bo te modne kierunki już się wszystkim znudziły. I ktoś rzucił, że Mazury. Najpiękniejsze pojezierze.

- Też coś! - obruszyła się pani Kazia - najpiękniejsze jest nasze. Spokój, cisza, lasy. A jeziora jakie przejrzyste - rozmarzyła się.

- No chyba, że sinice są - dodał pan Henio - raz wlazłem wykąpać się w Siecinie a potem same takie czerwone bąble wszędzie miałem. Pieruńsko swędziały - podrapał się odruchowo po nodze.

- Cicho! - zgromiła go porozumiewawczym spojrzeniem kobieta. - Jakie sinice! - przymykała nerwowo jedną powiekę - pewnie z brudu albo od wszy jakich te krosty - teraz już otwarcie dźgała pana Henia łokciem.

Mężczyzna patrzył na nią przez chwilę oszołomionym wzrokiem i nagle zrozumiał.

- Może i wszy faktycznie - westchnął - nie wiadomo, co te turysty przywlec ze sobą mogą.

- No opowiadaj pan dalej - pani Kazia spojrzała wyczekująco na Mikołaja.

- No i kolega powiedział wtedy - ciągnął mężczyzna - że Mazury oklepane i czy wiedzą gdzie jest Pojezierze Drawskie. Nikt nie wiedział. No to wyciągnął laptopa i pokazał wszystkim trochę zdjęć jezior i lasów. I powiedział, że jego ojciec stamtąd pochodzi. 

Ze Złocieńca właśnie. Wtedy cała grupa zdecydowała, że przyjedzie tu na wakacje.

powrót do kategorii
Poprzedni Następny

Pozostałe
aktualności

Włącz powiadomienia WebPush
Dziękujemy, teraz zawsze będziesz na bieżąco!
Przeglądasz tę stronę w trybie offline.
Przeglądasz tę stronę w trybie online.