Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies klikając przycisk Ustawienia. Aby dowiedzieć się więcej zachęcamy do zapoznania się z Polityką Cookies oraz Polityką Prywatności.
Ustawienia

Szanujemy Twoją prywatność. Możesz zmienić ustawienia cookies lub zaakceptować je wszystkie. W dowolnym momencie możesz dokonać zmiany swoich ustawień.

Niezbędne pliki cookies służą do prawidłowego funkcjonowania strony internetowej i umożliwiają Ci komfortowe korzystanie z oferowanych przez nas usług.

Pliki cookies odpowiadają na podejmowane przez Ciebie działania w celu m.in. dostosowania Twoich ustawień preferencji prywatności, logowania czy wypełniania formularzy. Dzięki plikom cookies strona, z której korzystasz, może działać bez zakłóceń.

Więcej

Tego typu pliki cookies umożliwiają stronie internetowej zapamiętanie wprowadzonych przez Ciebie ustawień oraz personalizację określonych funkcjonalności czy prezentowanych treści.

Dzięki tym plikom cookies możemy zapewnić Ci większy komfort korzystania z funkcjonalności naszej strony poprzez dopasowanie jej do Twoich indywidualnych preferencji. Wyrażenie zgody na funkcjonalne i personalizacyjne pliki cookies gwarantuje dostępność większej ilości funkcji na stronie.

Więcej

Analityczne pliki cookies pomagają nam rozwijać się i dostosowywać do Twoich potrzeb.

Cookies analityczne pozwalają na uzyskanie informacji w zakresie wykorzystywania witryny internetowej, miejsca oraz częstotliwości, z jaką odwiedzane są nasze serwisy www. Dane pozwalają nam na ocenę naszych serwisów internetowych pod względem ich popularności wśród użytkowników. Zgromadzone informacje są przetwarzane w formie zanonimizowanej. Wyrażenie zgody na analityczne pliki cookies gwarantuje dostępność wszystkich funkcjonalności.

Więcej

Dzięki reklamowym plikom cookies prezentujemy Ci najciekawsze informacje i aktualności na stronach naszych partnerów.

Promocyjne pliki cookies służą do prezentowania Ci naszych komunikatów na podstawie analizy Twoich upodobań oraz Twoich zwyczajów dotyczących przeglądanej witryny internetowej. Treści promocyjne mogą pojawić się na stronach podmiotów trzecich lub firm będących naszymi partnerami oraz innych dostawców usług. Firmy te działają w charakterze pośredników prezentujących nasze treści w postaci wiadomości, ofert, komunikatów mediów społecznościowych.

Więcej
Czwartek, 11 grudnia 2025
Imieniny: Waldemar, Damazy
pochmurno
7°C

GL Kotłowisko - Sokół

Sokół

Cz. 1

 

Na złocienieckim ryneczku zapadał zmrok. Z odrapanych kamieniczek wysnuwał się dym i przekleństwa lokatorów.
Wody nie było od tygodnia i społeczeństwo chodziło coraz bardziej niespokojne. Na Słodkim Rogu doszło nawet do dwóch spektakularnych awantur, połączonych z chlustaniem, zakażoną bakterią e-coli wodą, w twarz strażnika miejskiego.
Ale dziś panował względny spokój. Aż nienaturalny, biorąc pod uwagę wydarzenia ostatnich dni. Nawet nieliczne drzewa i krzaki zamarły w jakimś stoickim oczekiwaniu.

Na schodkach pod ratuszem spał, lekko pochrapując, znieczulony życiem pan Henio. Pod bankiem przesnuł się zakapturzony nastolatek, pozostawiając za sobą cytrusowy zapach dymu z e-papierosa.
Przejechały dwa samochody z obcą rejestracją, nie przekraczając dozwolonej prędkości ale pisk opon sugerował, że któregoś z kierowców zaskoczył pobliski znak stopu.
I znów wszystko ucichło a zmierzch sczerniał jeszcze bardziej ustępując miejsca nocy. Miasteczko układało się do wieczornego oglądania meczu Polska-San Marino.

I w momencie, kiedy dzwon na pobliskim kościele zaczął pobożnie wyśpiewywać maryjną pieśń, zza rogu, od strony rzeki wyłoniła się postać. Przygarbiona przetruchtała przez ulicę ignorując przejście dla pieszych i przykucnęła przy rozłożystym dębie. Po chwili podniosła głowę, rozejrzała się niespokojnie i zaczęła na kolanach przemieszczać się w stronę wybujałych tuj. Pielgrzymka zbiegła się z ostatnimi dzwonkami apelu jasnogórskiego.

Szlag - przytłuminy głos sugerował, że tajemnicza postać z dużym prawdopodobieństwem jest mężczyzną. Trudno było to rozpoznać na pierwszy rzut oka bo narzucona obszerna czarna peleryna w ciemnościach mogłaby uchodzić za sukienkę. Albo sutannę. Wydobywające się z ciemności niecenzuralne słowa i syknięcia sugerowały, że człowiek w czarnej pelerynie przemieszcza się właśnie między krzakami róż. Zagadką pozostawało natomiast dlaczego robi to w pozycji horyzontalnej. Chociaż w zasadzie przygodnego przechodnia mogłoby to szczególnie nie zdziwić. Nie w takich miejscach lokalni filozofowie mościli sobie legowiska.

Dobrnąwszy do strzelistych krzaków mężczyzna z westchnieniem ulgi powstał z kolan i naparł całym ciałem na zieleń, próbując przedrzeć się do środka kępy. Nad krzakami coś zaskrzeczało, załomotało i z tuj wydostało się stado czarnych ptaków.

- Nawet w nocy spokoju, ku**a - wymamrotał przebudzony nagle pan Henio. - Ale wiatr - kątem oka uchwycił kiwające się gałęzie tuj. - Trza się będzie zaraz zbierać, bo jak jeszcze lunie. - Mogłaby ta nowa burmistrzyni jakąś altankę jeszcze na ryneczku postawić. Zawsze to pod dachem przyjemniej - rozmarzył się i już miał powrócić na łono Morfeusza...
- Ku**aaa - wylało się jak pomyje z okien kamieniczek. Najwyraźniej polska drużyna po raz kolejny nie spełniała, wygórowanych oczekiwań kibiców.
Postać zamarła a potem przykucnęła i osłoniła się gałęziami.

Na ten moment czekała pani Kazia. Jej życie biegło na ogół w nieskomplikowany sposób.
Rano parzyła herbatkę w szklance z metalowym koszyczkiem i ustawiała na parapecie. Szczeliny w powypaczanych okiennych ramach gwarantowały szybką regulację temperatury napoju.
Potem, tuż obok szklaneczki, kładła puchową poduszkę. W końcu łokcie już nie najmłodsze - myślała.- A człowiekowi należy się w życiu trochę wygody. 

Tak schodziło jej do południa. Wtedy przegryzała jakąś kanapkę i pod pretekstem uzupełnienia spożywczych zapasów wyruszała do pobliskiego spożywczaka.
Nasycona lokalnymi awanturami sprawnie podgrzewała zupkę z wkładem mięsnym by zapaść się zaraz potem w poduchy kanapy i poobiednią drzemkę. Pod wieczór znów zaciągała okienne straże i tak schodziło jej do późnego wieczora. Złocieniecki ryneczek mógł trwać bezpiecznie.

Dziś Pani Kazia wypatrzyła jednak niecodzienny ruch. Obserwowała i zakapturzoną, pielgrzymującą  do krzaków postać, i odpoczywającego na magistrackich schodach pana Henia.
Wszystko na mojej głowie - pomyślała - straż miejska biega z tymi wiadrami po mieście, a na rynku pijaństwo i nie wiadomo co jeszcze się panoszy.
Oburzona rozejrzała się po mieszkaniu i złapała stary, wysłużony parasol z bardzo ostrym czubkiem. To, że szpikulec jest skuteczny sprawdziła już kiedyś podczas awantury miejskiej z lokalnym politykiem.

Teraz posapując nerwowo zbiegała po stromych, wysłużonych schodach. Gdzie najpierw - myślała gorączkowo. - Z opijusem pójdzie chyba szybciej - zdecydowała.
- A ten w krzakach i tak się chowa, pewnie strachliwy jakiś - tu załomotała z werwą materiałem parasola.

Tymczasem pan Henio odwrócił się na lewy bok zsuwając się przy okazji z gracją na ryneczkową kostkę.

- Szlag - mogliby wygładzić te chodniczki - z tego, no, tataru zrobić - rozmarzył się sennie.

- Co tam mamroczesz ochlapusie jeden?! - pani Kazia stanęła w bezpiecznej odległości i nie wiedzieć czemu z trzaskiem rozłożyła parasol. - Napije się jeden z drugim i sika byle gdzie. To po bramach, do rzeki, że potem te bakterie. - Tu twarz pani Kazi poczerwieniała z wściekłości. Przypomniała sobie wiadra z wodą z beczkowozu, wnoszone z udręka na trzecie piętro kamienicy. - Ty dziadu! - zamachnęła się na mężczyznę upatrując w nim winowajcę swoich mąk i sprawcę zanieczyszczenia wód miejskich.

Pan Heniu siedział teraz na chodniku, lekko wsparty o schodek prowadzący do urzędu i usiłował dostrzec, kto przed nim stoi. A że okularów nie używał ostatnio z uwagi na obtłuczone w życiowych potyczkach szkła, a wzrok jego dodatkowo biegał jeszcze po dwóch czy trzech zachodzących na siebie galaktykach ujrzał przeto przed sobą postać w całej swej wspaniałości.

Oto stała przed nim bogini niezwykłej urody. Głowy miała dwie chyba i co jedna to piękniejsza, oczy wielkie, płonące, usta... ach czerwone, wielkie, pierś rozbujaną, a cała spowita była w jaśniejące szaty. Ale chyba nie święta panienka to - pojawiło się gdzieś w czeluściach heniutkowej głowy - bo ta aureola...czarna jakaś.

Była taka bogini - trybiki w głowie szamotały się we wszystkie strony - czarna taka. Może to z tej czytanki o lwach - pomyślał. 

- Kali! - pan Henio usiłował przenieść ciężar ciała na kolana, gdyż ta pozycja wydała mu się w obecnej sytuacji najbardziej adekwatna. Niestety, ścierpnięta prawa noga odmówiła mu posłuszeństwa i runął u stóp pani Kazi, chwytając ją za buty.

- Królowo moja! Stóp twoich niegodnym całować - ostatkiem sił usiłował przypomnieć sobie modlitwy czy litanie zasłyszane, gdy drzemał pod pobliskim kościołem.- Królowo z kości słoniowej - zanucił pobożnie.

- Aaa, ratunku - zaintonowała podekscytowanym głosem Pani Kazia. - Zboczeniec!

Na ten zakrzyk pootwierały się okna żądnych sensacji i ekscesów obywateli, a ciemna postać w krzakach, z niemym zdumieniem obserwująca scenę na schodach złocienieckiego ratusza, wtuliła się jeszcze mocniej w ciemność miejskiej zieleni.

UB

powrót do kategorii
Poprzedni Następny

Pozostałe
aktualności

Włącz powiadomienia WebPush
Dziękujemy, teraz zawsze będziesz na bieżąco!
Przeglądasz tę stronę w trybie offline.
Przeglądasz tę stronę w trybie online.