Jubileusz 690 - lecia nadania praw miejskich dla Złocieńca
Drodzy mieszkańcy miasta i gminy Złocieniec, w dniu dzisiejszym obchodzimy 690 rocznicę nadania praw miejskich dla naszego miasta. W związku z tym w imieniu Burmistrza Złocieńca Krzysztofa Zacharzewskiego oraz Przewodniczącego Rady Miejskiej w Złocieńcu Mirosława Kacianowskiego składamy Wam najlepsze życzenia. Przede wszystkim zdrowia, spełnienia marzeń oraz realizacji wszelkich planów.
Poniżej zamieszczamy fragment książki "Złocieniec - Przygoda z historią" autorstwa Jarosława Leszczełowskiego o powstaniu miasta Złocieńca.
W dzień świętej Łucji, 13 grudnia 1333 roku, położona w pobliżu zamku Wedlów osada Falkenburg stała się miastem. Prawa miejskie otrzymała z rąk dwóch braci Wedlów: Hasso i Ludeke - synów Ludolfa I Starszego von Wedel. Czy dla mieszkańców tego zakątka była to zmiana o doniosłym znaczeniu? Trudno to jednoznacznie stwierdzić. Czym różniła się wieś od miasta w średniowieczu? Przede wszystkim w mieście większą rolę odgrywały zawody pozarolnicze. Było ono też miejscem prowadzenia intensywniejszej wymiany handlowej. Analiza złocienieckiego dokumentu lokacyjnego wskazuje jednak, że uprawa roli była głównym źródłem utrzymania większości mieszczan. Ważniejszą cechą odróżniającą miasto od osad innego typu były właśnie prawa miejskie, które prowadziły do wykształcenia się elementów samorządu i pewnej autonomii miasta.
Co zawierał dokument lokacyjny? Dwukrotnie wspomniano w nim, że miasto lokowane jest na prawie brandenburskim, które stanowiło odmianę prawa magdeburskiego. Prawo to ukształtowało się w Magdeburgu i było dość powszechnie stosowane w Europie środkowo-wschodniej. W dokumencie opisano dokładnie granice obszaru, który stawał się własnością miasta. Odtworzenie granicy jest dzisiaj niemożliwe, gdyż wskazywano tam na charakterystyczne drzewa i wielkie kamienie, których nie sposób już dzisiaj odnaleźć. Punktami odniesienia były też rzeki, strumienie i jeziora. Wokół terenów należących do miasta istniały wsie o niemieckich nazwach: Friedrichsdorf (Darskowo), Teschendorf (Cieszyno), Dietersdorf (Bobrowo) i Birkholz (Kosobudy). Warto zwrócić uwagę na to, że Kosobudy/Birkholz i Bobrowo/Dietersdorf należały do rodzin rycerskich o nazwiskach Birkholz i Dietert, co tłumaczy pochodzenie nazw tych miejscowości. Granice miasta sięgały obszarów (wymienionych wyżej) przynależnych sąsiednim gminom lub też jezior. Wyjątek stanowił las między jeziorami Krosino i Dłusko, który należał do właścicieli zamku i miasta i nosił przez setki lat nazwę Puszczy Pańskiej (Herrenheide). Paul von Niessen zwraca uwagę, że miejscowości bardziej oddalone od miasta nosiły słowiańskie nazwy, co - według niego - świadczy, że wymienione powyżej wsie, leżące wokół Złocieńca powstały w wyniku działalności Wedlów z zamku Falkenburg. Dietertowie, Birkholzowie to niewątpliwie lennicy złocienieckich Wedlów.
Mieszkańcom miasta przydzielono stosunkowo niewielki obszar ziemi uprawnej, obejmujący 86 pomorskich łanów. Do tego należy doliczyć 10 łanów tak zwanej ziemi obywatelskiej (Buergerlaender, Wurtenlaender). Tego rodzaju działki były przypisane do poszczególnych domostw i nie mogły być odsprzedawane. Ślad tych działek pozostał w nazewnictwie współczesnych ulic miasteczka. Do 1945 roku teren Między Mostami nosił nazwę „In den Wurten”, co nawiązuje do owych przypisanych do domów działek obywatelskich. Nieprzypadkowo ten obszar znajduje się w najbliższym sąsiedztwie dawnych murów miejskich. Każdy obywatel miejski otrzymywał z tego obszaru tyle, ile odpowiadało jego ogólnemu udziałowi w ziemi rolnej.
Razem mamy więc 96 łanów. Dla porównania Drawsko otrzymało 184 łany, a Wałcz 208. Złocieniec powstał pośród już istniejących gmin, co oznacza, że więcej miejsca po prostu nie było. Wbrew pozorom ta niewielka ilość ziemi uprawnej mogła mieć pozytywny wpływ na dalszy rozwój miasta - ludność miasteczka od początku jego istnienia musiała się skupić na działalności pozarolniczej. Niewielki areał rolny nie gwarantował wzrostu zamożności mieszczan, dlatego też od początku usilniej niż gdzie indziej szukano innych źródeł przychodu. Być może to sięgające początków miasta, tradycyjne nastawienie stało się przyczyną intensywnego rozwoju przemysłu w tym małym miasteczku. W XIX wieku miasto nabrało już wyraźnie przemysłowego charakteru, co odróżniało je od innych miejscowości regionu. Do tych wskazanych powyżej 96 łanów należy doliczyć ziemię, która nie została rozdzielona między mieszczan, pozostając we władaniu władz miejskich. Taki areał z pewnością istniał, gdyż dokument zobowiązuje rajców do przydzielenia ziemi mieszczanom, którzy w najbliższym czasie przybędą do miasta. Ziemię uprawną posiadał również kościół (co najmniej 4 łany).
Ponadto w obszar miasta wchodziły ogrody i łąki (około 4 łanów). Paul von Niessen wskazuje, że jeszcze w XIV wieku wójt Złocieńca Wincenty von Horn ofiarował kościołowi 10 łanów, co pozwala wnioskować, że pewien areał ziemi był przypisany do stanowiska wójta. Złocieniecka ziemia uprawna była zgrupowana w trzech polach: Budowskim, Drawskim i Wąsawskim. Z tego ostatniego wydzielono później Pole Miedzianego Młyna (w okolicach dzisiejszej ulicy Piaskowej).
Rajcy miejscy posiadali prawo do pomiaru i wyliczania łanów ziemi uprawnej należnej poszczególnym mieszczanom, co było bardzo istotnym przywilejem.
Wszystkie wody, łąki, pola, pastwiska i lasy w obrębie grodu miały służyć miastu po wieczne czasy. Miasto otrzymywało uprawnienia do połowu ryb w wymienionych zbiornikach wodnych i wykorzystania prądu rzek do napędzania kół młyńskich. Jednak tego typu świadczenia nie przysługiwały tylko mieszkańcom miasta - znaczną ich część zachowali dla siebie Wedlowie. Uprawnienia do połowu w jeziorach przyznano też wcześniej mieszkańcom sąsiednich wsi. Młyn pod miastem, zwany Młynem Dziedzicznym, był własnością Wedlów.
Miasto posiadało też prawo do korzystania ze wskazanych w dokumencie łąk i pastwisk, jak również prawo do wyrębu drzew w niektórych lasach. Wedlowie zastrzegli sobie prawo do łowów na grubszego zwierza, mieszczanom pozostawiając przywilej łowienia drobniejszej zwierzyny.
Sądownictwo w poważniejszych sprawach należało do właścicieli miasta, natomiast sprawy drobniejsze leżały w kompetencji władz miejskich.
Przejdźmy do świadczeń przysługującym poszczególnym podmiotom w obrębie miasta. Miasto zobowiązane było płacić roczną daninę swoim właścicielom. Świadczenie to nosiło nazwę orbede i wynosiło 100 marek rocznie. Opłata była rozłożona na dwie raty: 50 marek należało wpłacić w dniu świętego Gabriela, a pozostałe 50 w dniu świętego Marcina. Z każdego z 86 łanów ziemi miejskiej proboszcz otrzymywał rocznie korzec żyta i dwa fenigi. W dokumencie lokacyjnym wymieniono też przychody miasta i podatki, jakie mogło nakładać. Przysługiwały mu czynsze od działalności handlowej. Wymieniono czynsz: rynkowy, od kramów, od bud handlowych, czynsz szewski i piekarski. Władze miejskie pobierały podatek od domów w rynku, od miejsc budowlanych przy dziedzińcu kościelnym oraz od gruntów obywatelskich (Wuertenlaender) i od ogrodów. Ponadto do budżetu miejskiego wpływały zyski z wagi miejskiej oraz z dzierżawy spadków wodnych przez przyszłych właścicieli młynów. Dodatkowo miastu przysługiwała połowa czynszu z młyna na Wąsawie w pobliżu Bobrowa. Handel złowionymi rybami mógł odbywać się tylko w rynku miejskim. Późniejsza praktyka pokazała, że nie były to znaczące przychody.
Paul von Niessen zwraca uwagę na kilka istotnych braków w dokumencie. Nie wymieniono na przykład czynności i prac, które mieszczanie byli zobowiązani wykonywać na rzecz właścicieli miasta, co wcale nie oznacza, że takich obowiązków nie było. Na przykład w XVII wieku Borkowie będą twardo egzekwować na obywatelach miasta obowiązek uczestniczenia w nagonkach na wilki. Ponadto nie wspomniano o prawie mieszczan do wytyczania ulic. Dokument pomija też kwestię budowy umocnień miejskich, co będzie przedmiotem sporów z zamkowymi rycerzami. Szkoda, że w dokumencie nie wymieniono nazwisk mieszczan, gdyż wtedy łatwiej byłoby określić ich pochodzenie etniczne.
W książce Paula von Niessena Beiträge zur Geschichte der Stadt Falkenburg umieszczono plan miasta z XIV-XV wieku. Szkic ten został narysowany przez niejakiego Pruetza, miejskiego majstra budowlanego i stanowi nieocenione źródło wiedzy o średniowiecznym Złocieńcu. Są tu wszystkie najważniejsze elementy średniowiecznego miasta. Rynek ma charakterystyczny prostokątny kształt, co odróżnia go od innych, zwyczajowo kwadratowych.
Rynek jest najstarszą częścią Złocieńca, która dała początek całemu miastu. Został on wytyczony w pierwszych latach XIV wieku przez właścicieli tych ziem - Wedlów. Wokół niego po wstały skromne, drewniane domostwa. Na środku złocienieckiego rynku zbudowano ratusz, którego gotyckie kształty można podziwiać na miedziorycie Meriana z 1652 roku. Ratusz był siedzibą władz miejskich. Z tego okresu wiadomo jedynie, że budynek miał obszerną piwnicę, w której mieściła się karczma. Fakt ten zapisany został w nazwie hotelu, który do 1945 roku nazywał się „W piwnicy ratuszowej”. W budynku dawnego hotelu znajduje się dzisiaj Złocieniecki Ośrodek Kultury. Zachodnia strona rynku pozostawała niezabudowana aż do początków XIX wieku. Po tej stronie znajdował się drewniany, a później ceglany kościół. Zgodnie z ówczesnym zwyczajem w pobliżu kościoła usytuowano miejski cmentarzyk. Plan Pruetza pozwala odczytać nazwy pierwszych ulic Złocieńca:
Markt (Rynek) - dziś Stary Rynek;
Dragestrasse (Drawska) - dziś Staszica;
Marktstrasse (Rynkowa) - dziś Bohaterów Warszawy;
Vansowstrasse (Wąsawska) - dziś Piątego Marca;
Ziegenortstrasse (Kozia) - dziś Bohaterów Warszawy;
Wasserpfortstrasse (Ulica Furty Wodnej) - dziś Wodna;
Papenstrasse (Klesza) - dziś Armii Polskiej;
Obermauerstrasse (Nadwale) - dziś Kręta;
Untermauerstrasse (Podwale) - dziś Podmiejska.
Stosunkowo łatwo określić pochodzenie większości tych nazw, gdyż odnoszą się one do charakterystycznych miejsc starego miasta.
Średniowieczny Falkenburg zbudowany został na wzgórzu, w widłach dwóch rzek o słowiańskich nazwach: Drawy (Drage) i Wąsawy (Vansow). Drawa opływała wzgórze od północy, a Wąsawa - od południa i zachodu. Ażeby zamknąć dostęp do miasta od wschodniej strony, wykopano głęboki rów obronny (Graben), który połączył brzegi obu rzek. Prawdopodobnie nie był wypełniany wodą. W miejscu, gdzie się znajdował, biegnie dzisiaj ulica 11 Listopada, która do 1945 roku nosiła nazwę Grabenstrasse (Okopowa). Po 1945 roku przez długie lata nazwa tej ulicy upamiętniała ponurą postać Feliksa Dzierżyńskiego. Dokonana w 1945 roku niefrasobliwa zmiana to przykład zacierania osobliwych informacji, jakimi są dla mnie miana ulic. Takich przykładów znajdziemy znacznie więcej.
W północno-zachodniej części planu Pruetza widoczny jest zamek Falkenburg, który od miasta oddzielony był fosą, zasypaną dopiero w latach siedemdziesiątych dwudziestego wieku.
Miasto otoczone było murem, biegnącym od miejsca zlewu dwóch rzek wzdłuż Wąsawy aż do wspomnianego wschodniego rowu obronnego. Dalej umocnienia prowadziły wzdłuż rowu do skarpy nad Drawą, gdzie zakręcały pod kątem dziewięćdziesięciu stopni na zachód. W tym miejscu znajdował się tak zwany dom pasterski - Hirtenhaus (dzisiaj północny odcinek ulicy Krętej). Budynek dotrwał do okresu międzywojennego, a w jego ścianach zachowały się fragmenty murów miejskich. Niestety, po tej wspaniałej średniowiecznej pamiątce nie ma dzisiaj najmniejszego śladu. Dom pasterski został rozebrany już na początku lat trzydziestych ubiegłego stulecia.
Od domku pasterskiego mury miejskie wiodły wzdłuż Drawy do terenu zamkowego, tworząc ochronę miasta od północy. Te częściowo naturalne granice miasta znalazły odzwierciedlenie w nazwach jego ulic. Nazwa Obermauerstrasse (Nadwale) dotrwała do 1945 roku, kiedy to przemianowana została na Krętą. Ulica biegnie wzdłuż wschodniego odcinka muru, czyli na zachód od rowu-okopu. Kiedy umocnienia miejskie rozebrano w XVIII wieku, ta ulica ciągle nosiła w swojej nazwie zapis o ich dawnym przebiegu. Zmiana nazwy na Krętą jest kolejnym przejawem niefrasobliwego traktowania subtelnych śladów historii.
Podobnie zmieniono nazwę ulicy Podwale (Untermauerstrasse), która wytyczona została wzdłuż południowego odcinka obwarowań miejskich. Chociaż przy odrobinie dobrej woli można uznać, że nazwa Podmiejska nawiązuje do średniowiecznego rodowodu ulicy. Z kolei ulicę Aussermauerstrasse (Na Zewnątrz Murów) przemianowano na Stolarską.
Umocnienia miejskie zostały przedstawione zarówno na planie Pruetza, jak też na miedziorycie Meriana. Przyjrzyjmy się zachodnim fragmentom szkicu i grafiki. Przedstawiona jest tutaj Brama Drawska, która swą nazwę wzięła od rzeki Drawy (nie od miasta Drawsko, które nosiło nazwę Dramburg). Brama z kolei dała nazwę ulicy Dragestrasse (dzisiaj Staszica). Brama widnieje na rysunku Meriana na lewo od zamku. Kolejny wyróżniający się element to Wieża Więzienna/Gefangenenturm, która na planie Pruetza zaznaczona jest dużym czarnym punktem i znajduje się w miejscu, gdzie obwarowania biegnące z północy od Bramy Drawskiej skręcają na wschód. Na grafice Meriana wieża więzienna widoczna jest na lewo od Bramy Drawskiej. W pobliżu wieży, w kierunku północnym, biegnie uliczka, która nosi dzisiaj nazwę Młyńskiej, a przez setki lat nazywała się Gefangenenbergstrasse - ulicą Góry Więziennej. Jej nazwa pochodziła oczy- wiście od Wieży Więziennej i nosiła w sobie informację dla potomnych o dawno nieistniejącym obiekcie. Po 1945 roku ta informacja została wymazana.
Elementem południowej części umocnień miejskich była Brama Wąsawska, przed którą znajdował się most. Obydwa obiekty widoczne są na miedziorycie Meriana i zaznaczone na planie Pruetza. Jedna z reprezentacyjnych ulic Złocieńca - Wąsawska/Vansowstrasse wzięła swoją nazwę właśnie od tej bramy. Średniowieczna Vansowstrasse leżała między Rynkową a Podwalem (ulica Podmiejska). Taki przebieg ulicy i jej nazwa zostały zachowane do 1945 roku, kiedy nazwę zmieniono na Piątego Marca.
Informację o trzeciej średniowiecznej bramie miasta przechowywała nazwa ulicy Budowskiej (Bueddowstrasse), używana do 1945 roku. W tymże roku ulica otrzymała imię satrapy i ludobójcy Józefa Stalina. Prawdopodobnie w roku 1956 zbrodniczy patron przestał być atrakcyjny. Niestety, dawna Budowska w dalszym ciągu nie miała szczęścia - kolejnym patronem był Karol Świerczewski. Nowe miano przetrwało do 1989 roku. Dzisiaj ulica nosi imię marszałka Józefa Piłsudskiego.
Brama Budowska wyróżniała się spośród innych elementów obwarowań miasta wysokością, dlatego nazywana była również Wysoką. Nowe nazwy ulic Budowskiej i Wąsawskiej nie nawiązują, niestety, do średniowiecznego układu miasta, zatarto kolejny kronikarski zapis, zawarty w nazewnictwie ulic.
W tym miejscu warto wspomnieć o późniejszych losach obwarowań miejskich. Mieliśmy okazję przekonać się, że miały one wielkie znaczenie dla ukształtowania się nazw wielu ulic w najstarszej części Falkenburga. Jednak złocienieckie mury nigdy nie były imponujące. W czasach, kiedy miasto było własnością Zakonu Krzyżackiego, a całym obszarem Nowej Marchii wstrząsały konflikty zbrojne, bliżej nieokreśleni „zdrajcy” wykuli w murach liczne dziury, co chyba nie było świadectwem potwierdzającym solidne wykonanie obwarowań. Rada miejska wezwała wtedy właściciela miasta - Hasso von Wedla do pokrycia kosztów napraw. Dumny von Wedel, siedząc bezpiecznie w zamku, ograniczył się jednak do kilku złośliwych i cynicznych uwag skierowanych do mieszczan.
Również bramy miejskie nie budziły wielkiego respektu. Wyjątek stanowiła Brama Budowska, która stała w miejscu, gdzie nie było naturalnej osłony Wąsawy i Drawy. Zły stan umocnień można częściowo tłumaczyć istnieniem naturalnych barier, tworzonych przez rzeki i wysokie skarpy.
W roku 1589 komendant Wilhelm von Oppen stwierdził, że umocnienia miejskie są tak zaniedbane, że ich stan powinien wywoływać uczucie wstydu. Wysoka Brama Budowska z uwagi na liczne rysy i pęknięcia stała się poważnym zagrożeniem dla obywateli miasta. Pomimo to pozostawiono ją w spokoju aż do roku 1728, kiedy na zlecenie rady miejskiej rozebrał ją murarz z Drawska. Jako zapłatę wziął kamienie, które uzyskał w wyniku rozbiórki. Pozostawiono jednak stosunkowo solidne ściany boczne rozebranej bramy z myślą o jej ewentualnej odbudowie. Ostatecznie zaniechano tego pomysłu. Mur sąsiadujący z wieżą został rozebrany dużo wcześniej, ale - by móc pobierać akcyzę - zastąpiono go na krótki okres palisadą. Akcyza była rodzajem podatku za zużycie artykułów spożywczych, trunków, kawy i tabaki. Urzędnik pobierający podatek zwykle pracował przy jednej z bram miejskich. Pozostałe, niezbyt imponujące bramy i obwarowania, zostały usunięte dużo wcześniej. W 1799 roku Złocieniec został ogłoszony miastem otwartym. Wtedy ostatecznie zasypano wschodni rów obronny, przekształcając go w ogrody.
Dziewiętnasty wiek ujrzała jedynie Wieża Więzienna, którą jednak również rozebrano na początku tego stulecia. Według opisów naocznych świadków wieża była okrągła, dość wysoka, a na samej górze miała jedno niewielkie okienko.
Średniowieczna Wasserpfortstrasse (ulica Furty Wodnej) nosi dzisiaj nieco uproszczoną nazwę - Wodna. Pochodzenie starej nazwy jest dość oczywiste. Ulica prowadzi od Rynku w kierunku Wąsawy. Bardzo prawdopodobne, że na jej końcu znajdowała się furtka w umocnieniach, umożliwiająca dostęp do wód Wąsawy. Do średniowiecznych pamiątek należy zaliczyć również ulicę Kościelną. Ulica nie zmieniła swojej nazwy przez setki lat i za czasów niemieckich nazywała się również Kirchenstrasse (Kościelna). Identycznie ulica Rybacka - Fischerstrasse. Pochodzenie tych dwóch nazw jest więcej niż oczywiste.
Ze względu na występowanie w okolicy bogatych złóż gliny mieszkańcy Złocieńca od średniowiecza zajmowali się produkcją cegieł. Ten fakt tłumaczy powstanie ulicy o nazwie Ziegelbergstrasse (Góra Ceglarska). Ulica biegła na zachód od dzisiejszej ulicy Młyńskiej i zachowała do dzisiaj swoją tradycyjną nazwę: Cegielniana. Podobny rodowód ma dawna nazwa dzisiejszej ulicy Łąkowej: Brackofenstrasse. Otóż nazwa pochodzi z czasów, gdy w miasteczku ręcznie wytwarzano cegły, wypalając je w prymitywnych piecach (Ofen). Wytwarzane wtedy niewielkie cegły określano nazwą brack od francuskiego słowa brikett (mała cegła). Przy ulicy Łąkowej znajdował się piec lub kilka pieców do wypalania takich małych cegiełek.
Trudną, a może nawet niemożliwą do wyjaśnienia tajemnicą okryte jest pochodzenie nazwy Ziegenortstrasse (dzisiaj zachodnia część Bohaterów Warszawy). Nazwa jest dość zaskakująca. Wyjaśnienia jej pochodzenia nie podjął się również pierwszy kronikarz miasta Paul von Niessen. Podobny kłopot mamy z ulicą Papenstrasse (dzisiaj Armii Polskiej). Paul von Niessen co prawda podaje wyjaśnienie pochodzenia nazwy, jednak określa je jako mało wiarygodne. Mianowicie, według po dań ludowych, przy tej ulicy miałby stać klasztor (Karthaeserkloster). Chociaż istnienia takiego klasztoru nie potwierdzają jakiekolwiek źródła, to nie sposób całkowicie wykluczyć tej możliwości. Według von Niessena również mało wiarygodne jest wyjaśnienie, że w czasach przed reformacją, gdy ludność Falkenburga była jeszcze katolicka, przy tej ulicy mieszkali duchowni.
Aby zakończyć listę średniowiecznych ulic o nazwach trudnych do wyjaśnienia, dorzućmy jeszcze sprawę ulicy Pańskiej - Herrenstrasse. Podobnie jak to miało miejsce w przypadku ulicy Kościelnej, nazwa ulicy nie została ujęta na szkicu Pruetza, jednakże narysowany został przebieg tej ulicy na północ od rynku (dzisiaj ulica Wolności). Istnieje pewne naiwne wytłumaczenie pochodzenia nazwy ulicy, która miałaby umożliwiać dostęp właścicieli - panów miasta - do zamku. Za czasów niemieckich ulica ta została podzielona na dwie części noszące nazwy Am Rathaus/Przy Ratuszu i Herrenstrasse/Pańska. Po wojnie połączono dwie części w ulicę Ratuszową, którą ostatecznie przemianowano na Wolności.
W 1652 roku Mateusz Merian ukazał panoramę średniowiecznego Złocieńca, na której uwagę zwracają imponujący kościół i zamek. Dobrze widoczne są również: gotycki budynek ratusza, dwa młyny i zamkowa owczarnia. Autor miedziorytu był Szwajcarem i z pewnością miał kłopoty ze zrozumieniem zachodniopomorskiej odmiany języka niemieckiego (Plattdeutsch). Dlatego też niemiłosiernie poprzekręcał miejscowe nazwy w sporządzonej własnoręcznie legendzie. I tak rzeka Drawa/Drage Fluss to u Meriana Trachen Fluss. Wąsawa/Vansow Fluss to z kolei Pfannen Fluss. Również bramy złocienieckie otrzymują dziwaczne nazwy: Drage Tor/Brama Drawska - Tragen Thor, Vansow Tor/Brama Wąsawska - Pfannische Thor, Brama Budowska/Bueddow Tor - Potsche Thor.
Trzy złocienieckie ulice otrzymały swoje nazwy od terenów, na których je wytyczono. Pfarrhufenstrasse/Ulica Ziemi Parafialnej (Tkacka) została wytyczona na obszarze, który był w przeszłości własnością złocienieckiej parafii. Dzisiejszy teren rekreacyjny - Między Mostami - określany był przez Niemców jako In den Wuerten. Pochodzenie tej nazwy wyjaśniają zapisy dokumentu lokacyjnego o działkach obywatelskich - Wurtenlaender, o czym już pisałem. Ulica Piaskowa nosiła nazwę Miedzianego Młyna, którą zapożyczyła od miejskiego pola położonego w tym miejscu. W XVI wieku przy tym polu zbudowano miedziany młyn i wtedy wyodrębniono ten obszar z dotychczasowego Pola Wąsawskiego.
W dzisiejszym Złocieńcu trudno odnaleźć średniowieczne pamiątki. Najważniejszą z nich jest układ ulic w najstarszej części miasta. Warto pamiętać o starych nazwach uliczek. Każdy spacer po mieście będzie wtedy znacznie bardziej interesujący.

