Urząd Miejski w Złocieńcu
Powróć do: Sołectwa

Dzieje Darskowa

Jarosław Leszczełowski

 

Pierwsza wzmianka o wsi, którą dziś nazywamy Darskowem, pochodzi z 1333 r. i pojawia się dwukrotnie w dokumencie lokacyjnym Złocieńca. Dzisiejsze Darskowo zostało nazwane Vredersdorpem. Język używany przez ówczesnych mieszkańców regionu odbiega znacznie od współczesnego niemieckiego, jednak możliwe jest rozszyfrowanie znaczenia poszczególnych zapisów. Granica miejskich terenów zaczynała się na zachód od Złocieńca przy rzece Drawa (an der Drage) i biegła wzdłuż rozgraniczenia ziem wsi Vredersdorp i miasta Falkenburg (in der scheyde twischen Valkenborch unde Vrederstorp). Linię tę tworzyły liczne czarne, pochylone dęby (schwarten, krummen Ekebom, Eyckebom), buki, cierniste krzewy (Dornbusch) i olszyny (Elfen). Jedna z takich olch stała przy Czerwonej Rzece (bei dem Rodenflete, dziś Czerwonka). Dalej granica wiodła do rzeczki Parpli (Parpel flütt).

Zapis wskazuje, że kiedy Wedlowie nadawali prawa miejskie Złocieńcowi, istniała już wieś Darskowo, która musiała powstać przed 1333 r. Ponadto dowiadujemy się, że granica darskowskiej wsi biegła na wschodzie wzdłuż Rzeki Czerwonej (Roten Fliess), która jest niewielkim dopływem Drawy i przecina dziś szosę Złocieniec-Darskowo. Na polskich mapach topograficznych rzeczka ta nosi miano Czerwonki, co w pewnym stopniu odpowiada jej historycznej nazwie. Znacznie większa Parpla jest z kolei dopływem Kokny.

Friedrichsdorf nie był siedzibą żadnego rodu rycerskiego, gdyż należał bezpośrednio do złocienieckich Wedlów, którzy posiadali zamek w Falkenburgu. We wsi nie osiedliła się też żadna familia zaliczająca się do drobnego rycerstwa i pozostająca w zależności lennej od możnych Wedlów. Z tych powodów Darskowo nie pojawia się prawie w czternasto- i piętnastowiecznych dokumentach źródłowych. Przez następnych dwieście lat życie biegło monotonnie, a mieszkańcy wsi koncentrowali się na codziennej pracy na roli. 

W marcu 1499 r. nowi władcy Brandenburgii – bracia Joachim i Albrecht Hohenzollernowie – wystawili Borkom list lenny, w którym wymieniono ich posiadłości, w tym połowę Darskowa. Druga połowa wsi należała wtedy jeszcze do Wedlów lub von Woldów. 

Trzeba przyznać, że przez dwa stulecia wzmianki źródłowe o Darskowie były nieliczne i bardzo lakoniczne. Dopiero z dokumentu datowanego na 1624 r. dowiadujemy się, że we Friedersdorfie mieszkało dwanaście rodzin chłopskich i pięć rodzin tzw. kozatów. Ci ostatni odróżniali się od chłopów użytkowaniem mniejszego areału ziemi uprawnej. Ponieważ w Darskowie chłopi mieli stosunkowo małe działki ziemi (półtora łana), kozaci dysponowali jedynie pastwiskami, a utrzymywali się głównie z pracy na folwarku Borków. Informacje te pochodzą z zestawienia rocznych przychodów i kosztów posiadłości ziemskiej w Złocieńcu, które przygotował Matzke von Borcke.

W 1718 r. powstał rejestr posiadłości w Nowej Marchii, zwany popularnie Klasyfikacją. Ziemia złocieniecka należała wówczas do Królestwa Prus, a właścicielem Darskowa był mieszkający w zamku Falkenburg pułkownik Filip von Borcke. We wsi żyło wtedy 10 rodzin chłopskich, z których każda użytkowała półtora łana (hufe) ziemi uprawnej. Dwie rodziny kozatów miały po jednym łanie ziemi. We wsi był też pasterz bydła, któremu przydzielono do użytku jeden łan ziemi. Ponieważ we wsi nie było karczmy, chłopi sami ważyli osiem beczek piwa rocznie. Każda rodzina utrzymywała w swoim gospodarstwie następujący inwentarz: dwa konie, dwa woły, siedem krów, pięć owiec, pięć świń, cztery gęsi i koguta. Dodatkowym zarobkiem dla włościan były połów ryb, sprzedaż drewna i zatrudnianie się do orania pól w posiadłości ziemskiej Filipa von Borcke. Pewną osobliwością była należąca do Borków ręczna cegielnia, w której wytwarzano od 10 000 do 15 000 cegieł rocznie. Produkcja ta była jednak przeznaczana na budowlane potrzeby we wsi. 

Darskowo było jedną z pierwszych miejscowości, które odpadły od złocienieckiej posiadłości. Kłopoty finansowe spowodowały, że Georg Baltazar von Borcke z Gawrońca w 1767 r. sprzedał tę wieś i folwark.

Nabywcą był Filip August von Werther, który nie zagrzał jednak długo miejsca w Darskowie, gdyż w 1771 r. odsprzedał tę wieś Adolfowi F.S. von Pappenowi. Niestety niewiele wiemy o działalności kolejnego właściciela, który dzierżył posiadłość przez sześć lat. Inne informacje znajdziemy w monografii rodzinnej von Knebel-Doeberitzów, według której Darskowo należało w 1777 r. do wdowy von Werther z domu von Borcke.   

Przełomowy dla dalszej historii Darskowa była zakup tej wsi w 1777 r. przez pruskiego oficera Georga Ludwika Krzysztofa von Doeberitza, który na co dzień używał tylko trzeciego imienia. To właśnie on wraz ze swą małżonką urządził w Darskowie siedzibę, budując tam niezbyt okazały pałac. Wieś była aż do 1945 r. centrum wielkiej posiadłości ziemskiej, której podwaliny stworzyli Krzysztof von Doeberitz i jego adoptowany syn Ludwik von Knebel.

 

Georg Ludwik Krzysztof von Doeberitz; źródło: H. Waetjen, Geschichte des Geschlechtes von Knebel-Doeberitz

Georg Ludwik Krzysztof von Doeberitz; źródło: H. Waetjen, Geschichte des Geschlechtes von Knebel-Doeberitz

 

Nowy właściciel Darskowa służył pod sztandarami wyjątkowo wojowniczego króla Fryderyka II. Krzysztof musiał podejmować ryzyko w konfrontacji z nieprzyjacielem, gdyż w licznych bitwach wojny siedmioletniej był aż dziewięciokrotnie ranny. Za zasługi wojenne otrzymał stopień podpułkownika i order Pour de Merite.

W latach 1778–1781 nowi właściciele Darskowa wznieśli tam piękny, rokokowy pałacyk, w którym żyli do końca swoich dni. W 1788 r. Krzysztof i Filipina ufundowali też nowy budynek kościoła, również w stylu rokokowym.

Małżeństwo von Doeberitzów miało poważne zmartwienie – brak potomstwa. W niezbyt odległych Ostrowicach mieszkała panna na wydaniu i jednocześnie siostrzenica Filipiny – Wilhelmina von Wolden. Doeberitzowie postanowili wydać ją za mąż i adoptować młode małżeństwo. Problem jednak leżał w tym, że w okolicznych majątkach nie było odpowiedniego kawalera. Małżeństwo zwróciło się wtedy o rekomendację do generała von Mansteina, komendanta garnizonu w Bydgoszczy, a ten bez namysłu wskazał swego adiutanta – porucznika Ludwika von Knebla, którego stary generał traktował jak syna.

 

Najstarsza – rokokowa część pałacu w Darskowie według litografii Dunckera. Oryginalne zdobienia fasady przetrwały do dziś

Najstarsza – rokokowa część pałacu w Darskowie według litografii Dunckera. Oryginalne zdobienia fasady przetrwały do dziś

 

Połączenie herbów von Kneblów i von Doeberitzów w godło nowego rodu von Knebel-Doeberitz

Połączenie herbów von Kneblów i von Doeberitzów w godło nowego rodu von Knebel-Doeberitz

 

Warunkiem adopcji było przejęcie przez Ludwika von Knebla i jego potomków nowego nazwiska von Knebel-Doeberitz oraz połączenie herbu von Kneblów z godłem wygasającego rodu Doeberitzów. 

W 1806 r. późną jesienią przed zwycięskimi wojskami napoleońskimi uciekała pruska monarchini Luiza, słynąca z wyjątkowej urody. Trasa jej orszaku wiodła przez Pomorze w kierunku Królewca. Według informacji zawartej w monografii rodzinnej von Knebel-Doeberitzów piękna królowa jechała drogą prowadzącą przez Darskowo, a w miejscowym pałacu nocować miał jej syn Wilhelm, czyli późniejszy cesarz niemiecki Wilhelm I. Nie wiemy, czy ta informacja odpowiada prawdzie, ale należy podchodzić do niej z dużą ostrożnością, gdyż niemal każde miasteczko w okolicy upierało się, że wizytą zaszczyciła je w 1806 lub 1809 r. królowa Luiza Pruska. 

Przez wiele miesięcy darskowski pałac miał też znacznie mniej oczekiwanych i bardziej uciążliwych gości. W 1806 r. swój sztab urządził tam francuski generał Étienne Marie Antoine Champion de Nansouty, który był wybitnym dowódcą kawalerii. Dowodzona przez niego dywizja kirasjerów ogałacała z żywności i paszy całą okolicę.

 

Epitafium Georga Ludwiga Krzysztofa von Doberitza znajdujące się w kruchcie kościoła w Darskowie

Epitafium Georga Ludwiga Krzysztofa von Doberitza znajdujące się w kruchcie kościoła w Darskowie

 

Adoptowany syn Krzysztofa von Doeberitza – Ludwik von Knebel (po adopcji von Knebel-Doeberitz) – okazał się niezwykle rzetelnym i pracowitym gospodarzem, który nie tylko podniósł majątek ze zniszczeń wojennych, lecz także znacznie go powiększył. Potomkowie Krzysztofa dokonywali dalszych zakupów, dzięki czemu powstały ogromne posiadłości rodziny von Knebel-Doeberitz, których sercem było Darskowo.

 

Ludwik von Knebel-Doeberitz. Źródło: H. Waetjen, Geschichte des Geschlechtes von Knebel-Doeberitz

Ludwik von Knebel-Doeberitz. Źródło: H. Waetjen, Geschichte des Geschlechtes von Knebel-Doeberitz

 

Ludwik zmarł 24 września 1840 r. w wieku 58 lat. Wdowa Wilhelmina żyła jeszcze 27 lat, dzieląc swój czas między pobytami w Darskowie i w Berlinie, do którego ostatecznie się przeprowadziła.

Po śmierci Ludwika w 1840 r. majątkiem w Darskowie zawiadowała najpierw wdowa po nim, gdyż wyznaczony na następcę syn Rudolf zajęty był jeszcze przez 11 lat swoją karierą oficerską i berlińskim życiem dworskim.

W 1851 r. Luiza i Rudolf von Knebel Doeberitzowie przeprowadzili się do Darskowa, chociaż na czas mroźnych i długich pomorskich zim wyjeżdżali do Berlina. Przed przyjazdem do Darskowa, małżeństwo przeprowadziło gruntowny remont i rozbudowę pałacu. Oprócz zarządzania posiadłością ziemską Rudolf rozwijał swoje muzyczne zainteresowania, komponując pieśni, arie i sonaty. Natomiast Luiza z domu von Knobelsdorf była uzdolnioną malarką i to jej zawdzięczamy świetne rysunki, przedstawiające kościół i wieś z połowy XIX stulecia.

 

Darskowo – szkic Luizy von Knebel-Doeberitz z domu von Knebelsdorf; źródło: H. Waetjen, Geschichte des Geschlechtes von Knebel-Doeberitz

Darskowo – szkic Luizy von Knebel-Doeberitz z domu von Knebelsdorf; źródło: H. Waetjen, Geschichte des Geschlechtes von Knebel-Doeberitz

 

Rozbudowany pałac w Darskowie

Rozbudowany pałac w Darskowie

 

Rudolf zarządzał darskowską majętnością aż 26 lat. Jego najważniejszą zasługą było m.in. zapobieżenie dalszym podziałom tej posiadłości poprzez nadanie jej statusu ordynacji rodowej (fideikomisu). Ordynacją zarządzał odtąd powiernik fideikomisu, który nie był jej właścicielem i nie mógł nią swobodnie dysponować. Ordynacja dotrwała do 1945 r.

 

Uproszczone drzewo genealogiczne członków rodu v. Knebel-Doeberitz, którzy byli związani z darskowską posiadłością

Uproszczone drzewo genealogiczne członków rodu v. Knebel-Doeberitz, którzy byli związani z darskowską posiadłością

 

Pocztówka z Friedrichdorfu z początku XX w.; u góry: gospoda Paula Kopplina i pałac; u dołu kościół i domy robotników rolnych

Pocztówka z Friedrichdorfu z początku XX w.; u góry: gospoda Paula Kopplina i pałac; u dołu kościół i domy robotników rolnych

 

Po zajęciu Darskowa przez wojska polskie w marcu 1945 r. na zarządcę posiadłości ziemskiej wyznaczono polskiego byłego robotnika przymusowego, który w czasie wojny pracował u jednego z niemieckich chłopów. Teraz role się odwróciły i Polak organizował pracę w majętności, wydając polecenia niemieckim robotnikom. 

W latach 1945–1946 doszło do zmian, które były bezprecedensowe w całej historii wsi. Dotychczasowi niemieccy mieszkańcy musieli ją opuścić we wrześniu 1947 r., co można uznać za koniec dziejów dawnego Friedrichsdorfu. Na ich miejsce przybyli polscy osadnicy. Doszło więc do całkowitej wymiany ludności. Polacy zmienili niemiecką nazwę Friedrichsdorf na polską Sokołówkę. Ponieważ miejscowość znalazła się w granicach Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, doszło też do radykalnej zmiany systemu polityczno-gospodarczego.

Pierwszymi Polakami w Darskowie, którzy zdecydowali się rozpocząć tam swoje nowe życie, byli dawni robotnicy przymusowi. Od maja 1945 r. na ziemię drawską zaczęły napływać też transporty repatriantów z utraconych Kresów Rzeczypospolitej. Przybywali też osadnicy z centralnej Polski.

Księża Zmartwychwstańcy ze Złocieńca przekształcili dawny ewangelicki zbór na katolicki kościół pod wezwaniem Świętych Apostołów Piotra i Pawła. W złocienieckiej kronice parafialnej zapisano:

30 kwietnia 1946 r. – dziś w uroczystości Wniebowstąpienia Pańskiego ks. Stanisław Tatar C. R. poświęcił kościółek p.w. św. Apostołów Piotra i Pawła w Sokołówce.

W 1947 r. Komisja Ustalania Nazw Miejscowości przy Ministerstwie Administracji Publicznej (KUNM) dokonała szeregu zmian nazw miejscowości ziemi drawskiej. Dotyczyło to również Sokołówki, która odtąd przyjąć miała nazwę Darskowo. Miano to zostało zresztą przeniesione z pobliskiego jeziora – Darskowsee.

Według relacji ostatniej właścicielki majątku ziemskiego, nie został on po wojnie przejęty przez Rosjan, lecz gospodarzyli tam Polacy. Część majętności była w zarządzaniu 3 Pułku Dywizji Rolno-Gospodarczej, który miał swój sztab w Złocieńcu. Po rozwiązaniu dywizji majętność została przekazana Państwowym Nieruchomościom Ziemskim. W 1950 r. powstały Państwowe Gospodarstwa Rolne (PGR), w których struktury została włączona darskowska posiadłość ziemska.

Paradoksalnie struktura własności w powojennym Darskowie przypominała tę z okresu niemieckiego, gdyż zasadnicza część ziemi uprawnej należała do państwowego majątku ziemskiego, czyli PGR. W tym przedsiębiorstwie była zatrudniona większość mieszkańców Darskowa. Uprawiano tam ziemniaki i zboża, z których część przeznaczano na surowiec produkującej spirytus gorzelni. We wsi były cztery typowe gospodarstwa rolników indywidualnych, które należały do rodzin dawnych robotników przymusowych i pierwszych polskich mieszkańców Darskowa. 

W latach 70. XX w. dokonywano bardzo często zmian organizacyjnych PGR, co z pewnością zakłócało rytm pracy. Najpierw Inspektorat PGR w Drawsku Pomorskim przekształcono w Kombinat PGR, z którego w połowie lat siedemdziesiątych powstało Państwowe Wieloobiektowe Gospodarstwo Rolne w Złocieńcu. Jednak już w 1979 r. ponownie powołano do życia Kombinat PGR w Drawsku Pomorskim, co okazało się fatalnym rozwiązaniem. W 1980 r. ponownie wydzielono PGR w Złocieńcu i tak pozostało do czasu transformacji systemowej.

W latach osiemdziesiątych Zakład Rolny w Darskowie wraz z folwarkiem w Gronowie posiadał 950 hektarów ziemi. Uprawiano zboża, rzepak i ziemniaki. Hodowla obejmowała bydło mleczne i opasowe. Stado liczyło 650–700 sztuk, w tym 240 krów mlecznych. Zakład zatrudniał wtedy 108 pracowników. 

Darskowskie przedsiębiorstwo podejmowało działania prowadzące do poprawienia warunków bytowych pracowników. Jeszcze w latach 1966–1967 wybudowano kilka czterorodzinnych budynków mieszkaniowych. W 1981 r. powstały znacznie większe, ośmiorodzinne domy. Zakład rolny utrzymywał przedszkole w jednym z czterorodzinnych domów. Potem PGR Złocieniec zorganizował przedszkola dla całego przedsiębiorstwa w Cieszynie i Bobrowie. Do zadań Zakładu Rolnego w Darskowie należał dowóz dzieci do szkoły w Złocieńcu i do przedszkola, do czego służył tzw. osinobus.

W latach osiemdziesiątych Zakład Rolny w Darskowie pomimo kryzysu nie miał poważniejszych kłopotów finansowych, co było niewątpliwie efektem racjonalnego zarządzania. Generując zyski, stał się nawet jednym z kół napędowych złocienieckiego PGR.

Wszystkie pegeery i wchodzące w ich skład zakłady rolne funkcjonowały, wspierając się kredytami bankowymi, które były zaciągane i spłacane. Niestety twórcy tzw. reformy Balcerowicza (1990 r.), oddaleni od terenów wiejskich, zupełnie nie uwzględnili tej delikatnej sytuacji. Reforma spowodowała, że odsetki od zaciągniętych kredytów zaczęły gwałtownie rosnąć. Wzrost wynosił kilkaset procent w ciągu miesiąca. Efektem tej sytuacji był upadek PGR Złocieniec, w którego strukturach funkcjonował Zakład Rolny w Darskowie. 

Zadłużony PGR Złocieniec upadł ostatecznie, a komornik przystąpił do egzekwowania zadłużenia, zwracając uwagę przede wszystkim na cenny majątek dwóch najlepiej prosperujących Zakładów Rolnych w Darskowie i Bobrowie. Komornik ogłosił licytację maszyn i urządzeń znajdujących się w majątku w Darskowie. Mieszkańcy Darskowa postanowili bronić mienia PGR. Decyzje komornika postrzegano jako zamach na miejsca pracy i próbę zaboru środków produkcji, co niewątpliwie było słuszną oceną. Nikt w Darskowie nie miał zamiaru biernie przyglądać się wyprzedaży. 

W dniu licytacji do Darskowa zaczęli się zjeżdżać potencjalni nabywcy. Byli to przeważnie rolnicy indywidualni spoza gminy Złocieniec. Długi sznur ich samochodów ustawił się wzdłuż szosy prowadzącej do Złocieńca. Kiedy jednak pod bramę zakładu podjechał komornik, ze zdumieniem stwierdził, że wrota są zawarte, a tłum mieszkańców Darskowa ze świętymi obrazami blokuje przejazd. Mieszkańcy śpiewali głośno pieśni religijne, nie reagując na wezwania urzędnika. Ostatecznie do licytacji nie doszło.