Dziękujemy, teraz zawsze będziesz na bieżąco!
Jarosław Leszczełowski
Pierwsza wzmianka o osadzie Siecino pochodzi z dokumentu lokacyjnego Złocieńca z 1333 r., gdzie wspomniano wieś Zetzin, a także Zetzinische Fliess, czyli Sieciński Strumień. Chodziło zapewne o dzisiejszy Rakoń (Dawniej Krebs Flies, czyli Raczy Strumień). W dokumentach źródłowych występują następujące odmiany nazwy: Zetzyn, Csessyn, Sietzen, Zewszin, Czentzin, Tzentitz i Zentsch1.
W 1945 r. nazwę Zetzin zamieniono na zbliżone fonetycznie Siecino. Podczas polszczenia miejscowych nazw nawiązano prawdopodobnie do słowa "sieć". Nazwa rzeki przepływającej przez wieś – Rakoń, nawiązuje do niemieckiej nazwy Krebs Fliess, czyli Raczy Strumień.
Księga ziemska margrabiego Ludwiga Starszego, zwana Landbuchem z 1337 r., nie wymieniał wsi Siecino. Dopiero 14 marca 1499 r. miejscowość ta pojawiła się w liście lennym Borków ze Złocieńca. Stało się to w Świdwinie, gdzie rycerze ze Złocieńca złożyli hołd lenny braciom Albrechtowi i Joachimowi Hohenzollernom, którzy przez pewien czas wspólnie władali Marchią Brandenburską. Wieś należała w całości do Borków, podczas gdy pobliskie Gronowo należało do nich w tym czasie tylko w połowie.
W XVI wieku władca Nowej Marchii zdecydował o przejściu na protestantyzm. Ten okres ożywienie religijnego skutkował wznoszeniem wielu kościołów i odlewaniem dzwonów, na których znajdujemy napisy w języku narodowym, czyli niemieckim. W 1573 r. wędrowny ludwisarz Joachim Karstede wykonał dzwon, który do dziś znajduje się w dzwonnicy. Na jego czaszy o obwodzie 43 cm. znajduje się napis: Jochim Karstede MDLXXIII.

Zdjęcie z lat trzydziestych XX w. Na zdjęciu widać jeszcze dwa siecińskie dzwony; zdjęcie pochodzące z izby pamięci w Bad Segeberg
Bardzo interesująca informacja o wsi pochodzi z dokumentu dotyczącego obowiązku wystawiania zbrojnych jeźdźców przez miejscową szlachtę wystawionego w 1565 r. Ziemia złocieniecka wystawiała wtedy 13 konnych. W tym czasie Borkowie nie władali złocienieckimi posiadłościami, gdyż zostali wypędzeni przez margrabiego Johana z Kostrzynia. Dlatego też wspomniany dokument nie wymienia tego rodu. Na właścicielach wsi Siecino – Schlichtingach, spoczywał obowiązek wystawienia jednego rycerza2. Byli oni prawdopodobnie lennikami Borków, którzy wkrótce na mocy ugody w Torgau, odzyskali swe złocienieckie majętności.
Potwierdzenie tego faktu znajdziemy na napisie umieszczonym na drugim siecińskim dzwonie, który do 1939 roku wisiał w drewnianej dzwonnicy miejscowego kościoła: Frantz Borcke und Hans Krause die Patrone des Dorffes, Anno Domini 16123. (Franz Borcke i Hans Krause patroni wsi, rok pański 1612). Napis wskazuje, że po powrocie Borków patronami kościoła i zapewne współwłaścicielami wsi byli Franz von Borcke ze Złocieńca i niejaki Hans von Krause. Oznacza to, że część wsi przestała być własnością rodu von Borcke. Pozwolę sobie sformułować hipotezę na ten temat. Otóż Melchior Krause był jednym kapitanów margrabiego Hansa z Kostrzynia. Tenże Melchior Krause zarządzał posiadłością złocieniecką po ucieczce Matzke von Borcke w połowie XVI wieku. Być może część posiadłości w Siecinie była nagrodą margrabiego dla rodziny von Krause. Poszukując potwierdzenia tej hipotezy znalazłem interesującą informację w artykule profesora Edwarda Rymara z Rocznika Lubuskiego4. Autor wymienił zapisy zawarte w testamencie margrabiego Johanna sporządzonym w 1560 roku. W dobrach złocienieckich margrabia umieścił następujące nadania. Marcin Sorer i Joachim Bulgerin otrzymali lenno w Siecinie, natomiast kapitan z Kostrzyna Georg Sefelde i wspomniany kapitan ze Złocieńca Melchior Krause otrzymali sołectwo w Siennicy. Byli to tak zwani nowi posiadacze ziemscy, którzy zostali wynagradzani za wierną służbę władcy. W późniejszych latach dokonane zostały z pewnością korekty nadań i ostatecznie Melchior Krause lub jego potomkowie otrzymali połowę Siecina.
Niestety wspomniany dzwon o średnicy 73 cm został zdemontowany po wybuchu II wojny światowej i słuch po nim zaginął. Na jego miejscu wisi dziś malutki dzwon, który nie ma zabytkowego charakteru.
W 1701 roku jako właściciel wsi odnotowany został landrat Schlichting5. To intrygująca informacja, gdyż to nazwisko pojawiło się we wsi, jak pamiętamy, już w 1565 r. Schlichtingowie byli z pewnością lennikami Borków. Dlatego można przypuszczać, że Schlichting gospodarzył w ich części wsi. Kilkanaście lat później sporządzono bardzo cenny dokument opisujący własność ziemską w Nowej Marchii nazywany Klasyfikacją6. Dowiadujemy się z niego dość dużo o ówczesnym Siecinie. W 1715 r. majątek ziemski był nadal podzielony na dwie części. Właścicielem pierwszej był landrat Georg Matthias von Borcke, natomiast druga została wydzierżawiona przez porucznika Joachima Georga von Muenchow, który mieszkał w Siecinie, co potwierdza istnienie skromnego dworu we wsi. Właścicielem tej drugiej wydzierżawionej części był Otto Friedrich von Krause mieszkający w Stargardzie. Nie jest to niespodzianką, gdyż jak widać był to potomek wspomnianego powyżej Hansa von Krausego, właściciela wsi z początku XVII w. We wsi żyło 9 rodzin chłopskich, których nazwiska zostały wymienione w Klasyfikacji. Sołtysem był Chrystian Schmidt, ponadto pojawiają się nazwiska Juergen Ewert, Peter Linck, Michel Koeppe, Fritz Mueller, Steffen Streck, Fritz Mantey, Christian Callies i Michel Stegmann. W majątku ziemskim hodowano 6 koni, 16 wołów, 38 krów, 33 świnie i 269 owiec. Na każdych dwóch chłopskich łanach utrzymywano 2 konie, 2 woły, 4 krowy, 6 owiec i 4 świnie. Wokół osady roztaczały się wielkie bagna. Ziemia była zapiaszczona, liczne krzewiaste brzeźniaki i olszyny wycinano na opał. Chłopi zajmowali się rybołówstwem, oferowano też raki na sprzedaż. Na mapie barona von Schmettau pochodzącej z drugiej połowy XVIII wieku na północ od wsi pokazano folwark Krebs, czyli Raczy Folwark.
Sto lat później jedynym właścicielem wsi jest Wilhelm Heinrich Philip ostatni męski potomek złocienieckich Borków, co zostało zapisane w opisie Nowej Marchii Bratringa z 1805 roku7. Dowiadujemy się jeszcze, że wieś liczyła 14 rodzin i 96 mieszkańców. Do majątku ziemskiego należały wtedy trzy jeziora.

Napis na belce gzymsowej kościoła w Siecinie; wycięte litery zostały powleczone jasną linią

Kościół w Siecinie na początku XX w.
Za czasów Wilhelma Heinricha Philipa (1818 rok) wzniesiono nowy ryglowy kościół, który do dziś stanowi ozdobę wsi. Na południowej ścianie budowli na górnej belce wyryto napis upamiętniający to zdarzenie. Napis jest dobrze widoczny jeszcze dzisiaj. Udało mi się go odcyfrować:
G H P von Borck, 26 Novbr 1818, Z M F Getner Gutern Prdiger, G Evert Schulz.
Obok daty wzniesienia nowego kościoła (28 listopad 1818 r.) upamiętniono więc fundatora i patrona w jednej osobie - Wilhelma (litera G wskazuje, że używał również imienia swego ojca Georga) Heinricha Philipa von Borcke. Następnie wymieniono duchownego z posiadłości ziemskich: Z. M. F. Getnera, z końcówki napisu dowiadujemy się, że sołtysem Siecina był wówczas G. Ewert. Nazwisko Ewert odnotowano we wsi również w 1719 roku. Świątynia powstała w nowym miejscu, gdyż stary kościół wznosił się nieco bardziej na południe. Przeniesiono z niego stare witraże, które znajdowały się we wschodnim oknie jeszcze przed drugą wojną światową. Dziś nie ma po nich śladu. Te zabytkowe szyby witrażowe miały kształt koła o średnicy 13 cm. Przedstawiano na nich: Stworzenie Ewy, Grzech Adama i Ewy, Ofiarowanie Izaka (datowane 1647 r.) oraz Drabinę Jakuba8. Rysunki wykonane były cieką czarną linia, bardzo zręcznie. Inne kwadratowe szyby witrażowe znajdowały się w innym oknie. Można było rozpoznać na nich Zwiastowanie Maryi. Te wyjątkowe zabytki uległy zniszczeniu, dzisiaj w oknach kościoła zobaczyć możemy jedynie szyby z kolorowego grubego szkła.

Okolice Siecina na początku XIX w.
W 1824 r. energiczny właściciel Darskowa Ludwik von Knebel-Doeberitz przejął trzy podupadłe majątki należące niegdyś do włości rodziny von Borcke: Chlebowo, Gronowo i Siecino. Właściwie majątki nad jeziorem Siecino odziedziczyła po śmierci ostatniego Borka w Złocieńcu Philipine von Doeberitz, adoptowana matka Ludwika, jednak starsza kobieta scedowała swe prawa na Ludwika von Knebel-Doeberitz. Te folwarki nie zostały jeszcze odbudowane po zniszczeniach wojen napoleońskich. Dwory były zrujnowane a budynki gospodarcze spalone. Ludwik był doskonałym gospodarzem i zdołał podźwignąć Siecino powojennych ruin. Po śmierci Ludwika w 1840 r. wieś Siecino otrzymała w posagu jego córka Rosalia von Griesheim9. W ten sposób na kilkadziesiąt lat Siecino przestało być częścią wielkich włości rodziny von Knebel-Doeberitz. Nawiasem mówiąc, to właśnie od imienia Rosalii pochodzi nazwa Rosenhoech (po 1945 Różaniec, a dziś Słowianki) Z 1853 r. pochodzi wzmianka o zakupie majątku w tej wsi przez niejakiego por. Nitze10.

Zrujnowany dwór w Siecinie - 1977 r.; zdjęcie pochodzi z izby pamięci w Bad Segeberg
W drugiej połowie XIX wieku folwark w Siecinie wraz 1000 ha ziemi i lasów zakupił Arthur von Knebel-Doberitz właściciel Bobrowa i Gronowa. Arthur zajął się bobrowskim gospodarstwem, natomiast Siecino oddał w dzierżawę, co okazało się zresztą nienajlepszym pomysłem.
Według książki adresowej z 1892 r. majątek ziemski w Siecinie należał do Artura. Po raz pierwszy odnotowano we wsi należącą do posiadłości ziemskiej gorzelnię napędzaną maszyną parową. należy do rodziny von Knebel-Doeberitz z Bobrowa odnotowano parową gorzelnię. Liczące 1022 ha było dzierżawione przez Karola Schulza. Hodowano tam 300 owiec. Kilkanaście lat później w 1905 sytuacja jest identyczna, majątek został zredukowany o ok. 100 ha zredukowane tez poważnie hodowlę owiec do 30 sztuk. Według książki adresowej z 1913 roku dzierżawcą majątku w Siecinie był Otto Kleinert. Wkrótce nadeszły ciężkie wojenne czasy, a Artur von Knebel-Doeberitz musiał skoncentrować się na gospodarowanej bezpośrednio przez siebie posiadłości bobrowskiej. Stan folwarków w Gronowie i Siecinie był bardzo zły. Ten pierwszy przejął po powrocie z wojny kuzyn Artura Hasso, natomiast Siecino zostało wtedy odsprzedane Pomorskiej Spółce Rolniczej (Pommersche Landgesellschaft), która to zajmowała się między innymi akcją osiedleńczą w reakcji na tzw. Landflucht (ucieczka ze wsi). W 1921 r. spółka była właścicielem majątku, a dzierżawił go nadal Otto Kleinert. Pommersche Landgesellschaft dokonała częściowej parcelacji siecińskich włości a pomniejszony majątek sprzedała J. E. Kriegowi. Pomniejszony folwark liczył teraz 619 ha (w tym 265 ha jezior).

Widokówka z początku XX w.; gospoda W. Schmellinga, główna ulica i jezioro Siecino

Domostwo w Siecinie na początku XX w.
Do dziś widoczną pamiątką po dawnym majątku ziemskim jest budynek dawnej gorzelni. Jeszcze w latach siedemdziesiątych stał w pobliżu stary budynek ryglowego dworu, ale w później zniknął z powierzchni ziemi. W pobliżu dawnego dwory urządzono też niewielki park w stylu angielskim.
Jak wyglądała wieś Siecino w okresie międzywojennym? Było tam kilka większych gospodarstw rolnych, których areał przekraczał 20 ha. Wielu chłopów posiadających niewielką ilość ziemi zajmowało się również inna działalnością. I tak jeden z nich był rybakiem, sołtys Emil Tews prowadził też wiejską kuźnię. We wsi pracował warsztat krawiecki oraz punkt pocztowy. Ten drugi był prowadzony przez Fritza Zimmera, czerwoną tablicę tego urzędu do dziś przechowuje obecny polski właściciel budynku. Na północnym skraju wsi Wilhelm Schmelling prowadził gospodę i sklep z towarami kolonialnymi. W ceglanym budynku za kościołem swoje pomieszczenia miała siecińska ochotnicza straż ogniowa. Ciekawostkę stanowi fakt, że niemal każdy gospodarz wydobywał torf z pobliskiego bagna o nazwie Kienmoese. Był to dodatkowy materiał opałowy. Troje nauczycieli pracowało w miejscowej szkole.

Po lewej: pocztówka z okresu międzywojennego z gospodą i główną ulicą; po prawej mieszkańcy Siecina w latach 30. XX w.
Po zajęciu wsi przez oddziały 1 Armii Wojska Polskiego w majątku ziemskim rozgościli się rosyjscy żołnierze. Później rozgrywało się wszystko według schematu charakterystycznego dla innych pomorskich miejscowości. Powolny napływ polskich osadników, którzy początkowo mieszkali wraz Niemcami. Pod koniec 1945 roku zrealizowano wysiedlenie większości rodzin niemieckich.
Polskim osadnikom wydzielono skromne kilkuhektarowe gospodarstwa. W ramach kolektywizacji utworzono we wsi rolniczą spółdzielnię produkcyjną, która przetrwała aż do 1991 r.
Kiedy prześledzimy historię rolnictwa we wsi dojdziemy do wniosku, że miejscowy majątek ziemski zawsze borykał się z trudnościami, W okolicy było wiele bagien i mało ziemi dobrej klasy. W 1990 roku spółdzielnia zajmowała się hodowlą trzody chlewnej, ale nie był to łatwy okres dla tego typu działalności. Trudno było sprzedawać mięso na polskim rynku, który został otwarty na towary rolnicze z dotowanych gospodarstw zachodnioeuropejskich. Szukano przychodów podejmując się różnej działalności. W Siecinie np. spółdzielcza stacja benzynowa sprzedawała paliwo. Wszystko na nic. Kierownictwo spółdzielni, gdyż podjęło działania, żeby zapewnić godziwe odprawy członkom upadającej spółdzielni. Środki na ten cel uzyskano sprzedając piękne działki ziemi nad jeziorem Siecino.
Przypisy:
[1] Tamże, s. 190
[2] P.v. Niessen, Geschichte der Stadt Dramburg, 1897 r., s. 358
[3] Die Bau- und Kunstdenkmaeler der Provinz Pommern, 1934. S.62.
[4] E. Rymar, Rycerstwo Nowej Marchii w czasach margrabiego Jana Kostrzyńskiego, Rocznik Lubuski Tom XXVII cz. I, 2001 r. s. 17-18
[5] K. Ruprecht, Der Landkreis Dramburg. Chronik fuer Heimatfreunde, 1976, s. 190.
[6] P. Schwartz, Die Neumark. Jahrbuch des Vereins für Geschichte der Neumark. Neue Folgen der Schriften. Herausgegeben vom wissenschaftlichen Ausschuß. Heft 4. Die Klassifikation von 1718/19. Ein Beitrag zur Familien- und Wirtschaftsgeschichte der neumärkischen Landgemeinden, Landsberg, 1927 r. s. 122.
[7] F. W. A. Bratring, Statistisch-topografische Beschreibung der gesamten Mark Brandenburg, 1804
[8] Die Bau- und Kunstdenkmaeler der Provinz Pommern, 1934. S.62.
[9] H. Waetjen, Geschichte des Geschlechtes von Knebel Doeberitz, Braunschweig 1966r., s. 36.
[10] Hand-Matrikel der in sämmtlichen Kreisen des preussischen Staats auf Kreis- und Landtagen vertretenen Rittergüter.